poniedziałek, 27 marca 2017

TUSAL i Kartki przez cały rok - marzec

Zacznę od prezentacji marcowego słoiczka, w którym coraz wiecej niteczek przybywa:
A teraz marcowe karteczki według następujących wytycznych, których pomysłodawczynią jest Danusia:
Moja interpretacja jest następująca:
I wszystkie trzy razem:
Do wykonania kartek wielkanocnych sama zrobiłam papier ozdobny z serwetek. To był mój debiut, ale wszystko się powiodło i na pewno będę do tej metody powtacać.

środa, 22 marca 2017

Fryderyk w bibliotece - półmetek i candy u Rudej Mamy

Połowa pracy nad Fryderykiem za mną. Tak haft prezentuje się na chwilę obecną:

Zapisałam się też na papierowe candy u Rudej Mamy, szczegóły tu:


niedziela, 12 marca 2017

UFOK-owy rok 2 luty

W lutym, w ramach pracy nan UFOK-ami powstały pomidorki w moim warzywnym hafcie.
Przy okazji ostatniego UFOK-owego wpisu wspomniałam, że do kompletu do cytrusów i warzyw chciałabym wyhaftować sobie także zioła, które najbardziej mi się podobają. Popełniłam pomyłkę nazywając ów haft ziołami, ponieważ są to przyprawy (zioła też są wśród nich). A tak wyglądają:

środa, 1 marca 2017

Kartki przez cały rok - luty

Dziś prezentuję lutowe karteczki w zabawie u Ani. W tym miesiącu tematy do wykonania kartek wymyślała Małgosia. A oto wytyczne na luty zaproponowane przez Małgosię:
A moja interpretacja wygląda następująco:
kartka bożonarodzeniowa z białą śnieżynką:
kartka okolicznościowa z serduszkiem:
kartka wielkanocna z kurczakiem i zającem:

I wszystkie razem:
Niestety luty miałam wypełniony wieloma obowiązkami i zabrakło tych kilku dni, aby zmieścic się w czasie z prezentacją. Jednak karteczki zrobione i powiem nieskromnie, że mi sie podobaja.

poniedziałek, 27 lutego 2017

TUSAL 2017/2

Czas na drugą w tym roku prezentację TUSAL-owego słoiczka. Tym razem już w pełnej krasie z nową ozdobioną pokryweczką:

wtorek, 14 lutego 2017

Skansen w Sierpcu

To drugie tego typu miejsce, odwiedzone przeze mnie w czasie wakacji w 2015 roku. Dużo mniejszy, niż skansen w Olsztynku, o którym pisałam tu, ale jak najbardziej wart odwiedzenia. Oczarowały mnie izby chałup, wyglądające, jakby przed chwilą wyszła z nich gospodyni, pozostawiając na stole pachnącą szarlotkę i suszące się jabłka albo dopiero co poukładane w kamiennych słojach ogórki na ukiszenie. W innych izbach na zszycie i wypchanie trocinami czekały szmaciane elementy lalek, powstawało masło lub biały ser. U sołtysa zastaliśmy suto zastawiony stół. A wszędzie kompoty, zaprawy z warzyw, nalewki, suszone zioła. Niesamowicie to wszystko wyglądało i stwarzało niepowtarzalny klimat. A teraz zapraszam na relację fotograficzną.